sobota, 2 lutego 2013

Kilka słów o śnie...

Tak rzadko zdarza mi się tu zaglądać. Co dzień obiecuje sobie że dziś właśnie usiądę i zamieszczę nowego posta. Pochwalę się czego nowego nauczyła się moja dziewczynka i jakie postępy robi Natanek. Niestety na planach się kończy. Prowadzę też dokumentację fotograficzną - uwielbiam robić zdjęcia maluchom, jednak nie wstawiam nowych zdjęć. Jest mi wstyd, że mam takie zaległości i ciągle nic nie mogę na to poradzić.

Przyczyną jest chroniczny brak snu i wynikające z tego zmęczenie i ogólne wypalenie. Przesypiam średnio po 3-4 godziny na dobę, nierzadko po 2. Noce przespane w całości można policzyć na palcach jednej ręki. Ta sytuacja trwa od 4 lat.  Do tego stanu dorzucają się poważne problemy z kręgosłupem. Jestem cała obolała i sama się dziwię że jeszcze mam siłę chodzić. Mariusz również często wstaje w nocy i mi pomaga, a rano idzie do pracy, też jest wykończony.

Dzieci mają problemy ze snem w nocy. Amelka, prawie każdej nocy budzi się z krzykiem - tzw przerażenia nocne i trudno ją uspokoić. Natan budzi się kilka razy w ciągu nocy, a zdarza się, że nie może zasnąć np do 3:00 albo obudzi się o 4:00 wypoczęty i nie można go ponownie uśpić.

Często jest tak, że pół nocy przesypia jedno, a kolejne pół nocy drugie. Albo po prostu budzą się na wzajem, mimo ze spią w innych pokojach.

Nikt do tej pory nie potrafił wyjaśnić nam dlaczego tak się dzieje. Pytamy lekarzy, rehabilitantów, psychologów. Niestety nie ma nikogo mądrego kto zdjagnozuje przyczynę tych problemów. 
Sama podejrzewam że problemy wynikają częściowo z zaburzeń integracji sensorycznej - nasze dzieci nie odbierają świata poprzez swoje zmysły w sposób prawidłowy. Do tego mogą dokładać się problemy z szybką analizą stuacji - tego co się dzieje (hipoplazja ciała modzelowatego i brak połączeń między półkulami). W czasie snu maluszek przeżywa to co się działo w ciągu dnia lub wcześniej - rzeczy miłe i niemiłe, a problemy z szybką analizą informacji zaburzają poczucie bezpieczeństwa i komfortu dziecka. Jakiś sen wybudza Amelkę, a ta nie potrafiąc odnaleźć się szybko w aktualnej sytuacji krzyczy z przerażenia. 

Do tej pory gdy Amelka budziła się w nocy to przez dłuższy czas nie dawała się uspokoić. Ten stan trwał poł godziny - godzinę, czasem dłużej. Nie pomagało tulenie czy tłumaczenie że wszystko jest ok. Mała krzyczała aż wreszcie padała ze zmęczenia. Uspokajała się wtedy pijąc wodę i chwilę potem już całkiem wybudzona i radosna chciała oglądać bajkę. Stąd wiemy, że przyczyną nie jest np ból.
Od ok dwóch tygodni sytuacja poprawiła się na tyle, że gdy się obudzi to coraz łatwiej do niej dotrzeć. Krzyczy tylko chwilkę i szuka mojej obecności. Pomaga już tulenie i mówienie do niej. Uspokaja się, bierze mnie za ręke i prowadzi do komputera. 
Jej układ nerwowy dojrzewa, ona sama jest coraz mądrzejsza i mózg pracuje coraz lepiej. Łatwiej docierają do niej informacje z zewnątrz.
Mam nadzieje, że wkrótce całkiem z tego wyrośnie. 

Jesteśmy już tak zmęczeni, że poprosiliśmy neurologa o leki nasenne dla dzieci.
Neurolog przepisał Estazolam. Lek ten nie jest obojętny, uzależnia i może mieć skutki uboczne. Dlatego zanim go podamy to próbujemy jeszcze metody bardziej naturalnej - Melatoniny. Mam podawać melatonine przez 14 dni i jak nie pomoże to wtedy przez 7 dni leki. Póki co dzieci są już 7 dni na melatoninie i wciąż budzą się w nocy :( 

Tyle na dziś.....jutro postaram się napisać coś weselszego :)